Rok 1910

„…tylko w naturze, tej pani świata, można znaleźć prawdę, naukę i ukojenie ducha”.

Do wystawiennictwa łowieckiego  pod zaborami  zmotywowała I Międzynarodowa Wystawa Łowiecka w Wiedniu 1910 roku, którą zorganizowano pod patronatem cesarza Franciszka Józefa, wytrawnego myśliwego. Wystawa ta była ważnym wydarzeniem w historii polskiego łowiectwa, gdyż  Polska podzielona między trzech zaborców miała możliwość podkreślenia swojej tożsamości narodowej. Na tej wystawie co prawda Polska nie prezentowała samodzielnie swoich trofeów, ale zaistniała jako Oddział Galicyjski przy pawilonie austriackim. Było to możliwe, ponieważ Galicja jako część Austro-Węgier korzystała z dużo szerszej autonomii niż pozostali Polacy z innych zaborów i dlatego polscy myśliwi z Galicji mogli wystawić swoje trofea po raz pierwszy na imprezie tej rangi. Oficjalne otwarcie wystawy nastąpiło 7 maja i trwała ona do listopada owego roku. Po tym wydarzeniu na terenie Polski odbyło się kilka wystaw i pokazów trofeów łowieckich.

W tym czasie kiedy w Wiedniu niezliczone rzesze ludzi zwiedzały wystawę i zachwycały się pięknem trofeów łowieckich kryniccy myśliwi utożsamiając się z tym jakże ważnym wydarzeniem także w Krynicy przygotowali wystawę łowiecką.

Fragment Wystawy Myśliwskiej w Krynicy 1910 Roku

W niedzielę 24 lipca 1910 roku przy dźwiękach orkiestry zdrojowej uroczysty pochód przeszedł z deptaku do budynku straży pożarnej znajdującego się naprzeciw kościoła. Tam przed udekorowaną festynami i flagami strażnicą przemawiając do zebranych dr Franciszek Kmietowicz prezes miejscowego kółka myśliwskiego stwierdził „że tylko w naturze, tej pani świata, można znaleźć prawdę, naukę i ukojenie ducha”. Wyraził też nadzieję „że skromna ta wystawka trofeów myśliwskich z Krynicy i jej okolic, pobudzi do życia i inne czynniki, które odtąd wiele i więcej działać muszą, bo – mogą”. Wystawa pomimo, że była niewielka obfitowała w wiele cennych i ciekawych zbiorów. W pięknie przybranej jedliną hali zobaczyć można było poroża jeleni, parostki rogaczy i haki kozic tatrzańskich. Był też zbiór wypchanych ptaków, głównie ze zbiorów dr Kmietowicza oraz głowy dzików i rogaczy. Pokazano też kilka żywych okazów, jak sarniątko, wiewiórkę i sokoła. Wspaniałą kolekcję strzelb i ogólnie broni myśliwskiej prezentowała firma Alfreda Dzikowskiego ze Lwowa, a bracia Rożankowscy z Krynicy przedstawili różne piękne drobiazgi. Ogólnie biorąc, wystawa ta, mimo, że była tylko miejscową, zrobiła na zwiedzających sympatyczne wrażenie, gdyż całość wystawy należycie zharmonizowano. Wystawę w pierwszym dniu zwiedziło ponad 100. osób a otwarta była do końca lipca. O tym lokalnym wydarzeniu notatkę na swoich łamach zamieścił tygodnik „Krynica” numer 11 z 28 lipca 1910 roku oraz „Łowiec Polski” numer 16 z 16 sierpnia 1910 roku.

error: Treść chroniona!